Blog

O leśnym ludzie słów kilka…

Macie tak czasem, że pewne słowa, na które natrafiacie, poruszają Was tak bardzo, że jeszcze długo o nich myślicie? I szukacie wspólnych przecinków, łączników, własnych odnośników? Czasem powieść, wyszukana na półce w akcie desperacji, z książkowego głodu, po której nawet nie spodziewacie się wiele, bo chcecie uciec przed pokusą pooglądania migających obrazków telewizji, tak Was zaskakuje, że autor staje się jednym z Waszych ulubionych? Nigdy wcześniej nie słyszałam o Rodziewiczównie. Ktoś, gdzieś, kiedyś porównał ją do zapomnianego Sienkiewicza. Pominięta, mimo tak czułej, patriotycznej wymowy. Pisze pięknie. Mnie porusza. Trafia dokładnie w moje poczucie piękna. I cieszę się, że wtedy wyciągnęłam rękę właśnie po tę książkę.

,,O starodawnym, bo jak bór odwiecznym rodzie mowa tu będzie. Ma on przodków we wszystkich wiekach i tradycję we wszystkich szczepach ludzkości; boć nie ród to ciała, lecz duszy, nie ród lasu mieszkańców, lecz lasu miłośników, przyrody czcicieli.”

Samochód pędzi lekko oświetloną drogą, za szybą przesuwają się tylko zarysy przydrożnych drzew, a ciszę przerywa pytanie, o czym myślę. W pierwszej chwili, trochę zawstydzona, powiedziałam, ot tak, po prostu, że o niczym. Bo sama byłam zaskoczona. Bo jak tu się przyznać, że siedziałam intensywnie wpatrzona w niedostrzegalny już krajobraz za szybą i rozmyślałam… o leśnym ludzie?

,,Nie trzeba koniecznie szukać go wśród cichej wsi i głębokich borów, wśród ludzi stojących u warsztatu przyrody, w jej królestwie: można tam szukać długo i na próżno, a znaleźć w wielkim fabrycznym mieście.”

Zawsze zastanawiałam się, czy, będąc urodzoną w Warszawie, jestem na Warszawę skazana. Otoczenie wydawało się podpowiadać: To takie logiczne! Skoro mieszkasz tam z dziada, pradziada, to nawet wstyd zamieszkać gdzieś indziej! Tylko…że ja się do tej Warszawy po prostu nie nadaję. I całe szczęście, w pewnej kawiarni spotkałam swojego leśnego krewniaka, z którym mogę uciekać tam, gdzie szumu samochodów już nie słychać…

,,Lato leśnych ludzi” trafiło w moje ręce w dobrym momencie. Skłoniło do przemyśleń w chwili, gdy na horyzoncie pojawił się pomysł, by uciec jeszcze dalej.

P.S. Ponoć Rodziewiczówna w ,,Lecie leśnych ludzi” opisywała siebie i swoje dwie koleżanki – patrząc z tej perspektywy, opowieść nabiera zupełnie innego wyrazu!

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *